Dziś mam dla Was II rozdział Idealnej . Przepraszam tych , którzy tak długo na niego czekali. Nie miałam weny . Wena jak szalona naszła mnie wczoraj o 23.00 : D Zainspirowała mnie piosenka :
Sylwia Grzeszczak - Tęcza . Potem jednak posłuchałam piosenek ,, Leć " i ,, Najprzytulnej " a moje palce same pisały . : D Oby tak było częściej .
Sylwia Grzeszczak - Tęcza <3
Sylwia Grzeszczak - Leć
Sylwia Grzeszczak - Najprzytulniej
__________________________________
Idealna...
...anioły są wśród nas ...
Rozdział II
Mój wzrok cały czas , bez powodu wpatrywał się w przejeżdżające autobusy i samochody . Z żalem przyglądałam się grupkom przyjaciół żartujących z siebie nawzajem . Przechodnie przelotnie spoglądali na mnie . Pewnie myśleli ,,Czemu ona tak tu siedzi ? " , ,,Co jej się stało ? " , ,, Biedna ... " .
Nie chciałam współczucia . Prędzej czy póniej , los się odwróci . To ja będę musiała komuś współczuć . Co ja opowiadam ? Co za bzdury ... miałam ochotę się rozpoznać . Miałam ochotę wrócić do domu poszukać siebie na starych zdjęcie . Ale przecież tam nie wrócę . Mój świat wcale nie jest kolorowy , jak się wydaje moim koleżankom ze szkoły . Przede mną same czarne drogi ... nawet jeżeli zacznę nowe życie , to wszystko wróci . To będzie mnie męczyło przez .. miliony lat . Nagle , wszytkie plusy mojego życia stały się nieważne , szare . Śnię o innej przyszłości ... To są piekne sny . Sny , które się nigdy nie spełnią . Już wiem ! Będę wredna ! Złośliwa , bezczelna ! Po prostu zła ! Niech inni czują to samo , co ja ! Zawsze to ja obrywałam piaskiem w twarz !Spojrzałam na słońce . Chwyciło moją twarz , zaraz po tym moje całe ciało . Z chmur , które latały dookoła wielkiej jasnej gwiazdy , wyszła tęcza . To dziwne . Przecież nie padało . Przy umiarkowanym wietrze , gdzie myśli było czyste , moje były brudne . Beznadzieja . Mogłam tak siedzieć i myśleć. Ale nie . Szkoda życia na to .
Szybko wstałam z ławki . Szybkim marszem szłam przed siebie . Zachowałam prz tym bardzo kamienną minę , która tym razem nie była udawana . Ludzie patrzyli na mnie z podziwem . Wyglądałam , jak bym wiedziała , czego chcę . Bo to prawda - wiem . Chcę , by inni cierpieli . Nawet mama . Tylko nie ... nie .. Katrina ... Ona kest takim dobrym człowiekiem ! Na co jej to ?! No na co jej to , do cholery ?! Jest świętoszkiem , a inni i tak ją gnębią ! To się nie opłaca . Nie rozumiem jej toku myślenia . No cóż .. ona zawsze była zmodyfikowana . Za to ją kocham . Za jej inność . Że nie jest taka ja inne dziewczyny - szaleją za mną . Wiem , że jestem superowa , ale bez przesady . Doszłam do swojego celu - przystanku autobusowego . Zwykle nie jeżdżę tym środkiem transporyu , jednak dziś postanowiłam zrobić wyjątek . Moje znużone oczy mętnie przeszywały rozkład jazdy . Wypatrzyłam mój autobus . Na szczęście , powinien być za jakieś 7 minut . Nie lubię siedzieć zbyt długo na brudnej ławce przy przystanku . Postanowiłam postać te nędzne 7 minut. Myślałam nad moim życiem . W powietrzu było czuć speszenie innych ludzi . Czyżby inni czuli to samo co ja ? Czy to tylko wymysły ? Naprawdę mi odbija . Potrzebuję wypoczynku . W wakacje zafunduję sobie 2 tygodniowy pobyt w pięcio gwiazdkowym hotelu ze spa ! Pomyślałam o mamie . Przecież nie tak dawno namawiałam mamę do znalezienia sobie jakiegoś faceta . Odpowiedziała że ja jej wystarczam , a poza tym jest już za stara . Zmieniła zdanie , widocznie . Przed moimi ozyma znów pokazał się ten ohudny widok . Gwałtownie zamknęłam oczy . Starałam się myśleć o czymś innym . Chciałam myśleć o wyprzedaży w New Yorker'rze . Chciałam , ale nie mogłam . Nie wiem , czemu . Cały czas myślałam o najciemniejszych stronach mojego życia . I o moim szatańskim planie . Chciałam myśleć o niczym . Nie udało się . Z mojego zamyślenia wyrwał mnie dźwięk nadjeżdżającego autobusu . Odetchnęłam z ulgą .Szybko spojrzałam na zegarek w telefonie . Autobus spóźnił się o 3 miuty ! No kurde ! No ale co zrobić ? Wsiadłam do zatłoczonego autobusu . Po zamknięciu drzwi pojazd gwałtownie ruszył . Prawie się przewróciłam . Od upadku uratowało mnie siedzenie . Niemal rzuciłam się na nie . Oczy wszystkich pasażerów były skierowane na mnie . Uśmiechnęłam się nerwowo . Szybko spuściłam wzrok od moich obserwatorów . Usiadłam na siedzeniu . Siedziałam i spoglądałam przez okno . Widziałam małe domki , w których ogródkach bawiły się te małe i większe dzieci . Widziałam wieżowce i staruszków w oknach , nastolatki myjące okna . Psy pędzące za kotami . Każdy ma swój kolorowy świat . Ja mam swój kolorowo-czarno-biały . Pod siedeniem wyczułam kulki z papieru . Bardzo mi to przeszkadzało , więc ustąpiłam miesjca jakiejś starszej pani .
- Dziękuję , skarbie - usłyszałam od pani , której ustąpiłam miejsca . Jej głos był miły , ciepły , przytulny . Zupełnie jak głos mojej babci ... zmarłej babci . Nagle do rodziny mi się zachciało . Uśmiechnęłam się wesoło do starszej pani , po zym udałam się w stronę drzwi . Postałam chwilę przy drzwiach , jednak nie długo , ponieważ autobus po chwili zatrzymał się na przystanku , gdzie chciałam wysiąść . W podskokach wysiadłam z autobusu . Następnie szybkim marszem szłam do mojego celu . Moje włosy niechlujnie opadały na moje plecy , a ciężka czarna torba skakała na moim ramieniu . Podczas drogi myślałam o ... niczym . Naprawdę . Może to niemożliwe , ale tak było . Dotarłam . Dotarłam do starego , małego domku . Dach był płaski , co chwila ćwierkały na nim ptaki . Farba schodziła , okna nie były szczelne . Nie pewnie stanęłam przed drzwiami lekko zarośniętymi mchem . Zapukałam szybko . Czułam jak pot spływa po moim ciele . Miałam wrażenie , że jestem czerwona jak burak . Usłszałam przekręcanie zamka . Po chwili drzwi otworzyły , a w nich stała brązowowłosa dziewczyna .
- Czego dusza pragnie ? - zapytała ze śmiechem . Katrina zawsze otwierała drzwi i odbierała telefony dziwymi tekstami . Mówiła np : ,, Słuchaj ja Cię " , ,,Czego Twoja dusza pragnie?" , ,,Jeżeli to mój były - spadaj! " ... Gdy Katrina zobaczyła mnie , od razu z jej twarzy zniknął banan.
- Co chcesz ? - zapytała z pytającym spojrzeniem . Przez chwilę nie wiedziałam , co powiedzieć . Bo kilku sekundach postanowiłam powiedzieć jej wszystko wprost .
- No bo ja chciałam Cię przeprosić ... - wyjęczałam . Oczy katrine zrobiły się tak wielkie , jak monety 5 złotowe . Jej usta delikatnie się otworzyły .
- Coooo .. ? - Katrina naprawdę była zaskoczona . - Ty i przeprosiny .. ? - tym tekstem Katrina mnie zdenerwowała .
- No weź ! Mam Cię nie przepraszać ? - powiedziałam z lekką ironią
- Jak chcesz - odpowiedziała mi Katrina bez emocji . Tak jak by ... nasza przyjaźń była dla niej obojętna .
- Słuchaj - zaczęłam mówić kamiennym tonem - czy ja coś dla Ciebie znaczę ? Obchodzę Cię ?
- No pewnie - oznajmiła mi Katrina wzruszając ramionami - przecież Ci to okazuję
- No właśnie widzię ... - odpowiedziałam z pogardą . Katrina pokręciła chwilę oczami .
- Donna . Zmęczyła mnie ta rozmowa . Przeprosiny przyjęte . Wejdź .
Zdziwiłam się , ale tego nie okazywałam . W duszy się ucieszyłam , że Katrina , nie ja musiałam wypowiedzieć to zdanie . Ale tego też nie okazywałam .
*
- Ciężka sprawa . Nie wiem , co powiedzieć - westchnęła Katrina po opowiedzeniu jej całej historii z mamą i moich uczuciach - dam ci porządną radę , kiedy pomyślę .
Siedziałam na wodnym fotelu mojej przyjaciółki i bezcelowo miętoliłam w rękach jej starego misia z dzieciństwa . Spojrzałam na obrazek wiszący na ścianie Katriny . Przedstawiał on dziewczynę która się topi . Miała przerażoną minę , jak by miała zaraz umrzeć ... chwila , ona zaraz umrze . Fale beztrosko pchały i szturchały ją .
- Już wiem ! - powiedziała z entuzjazmem Katrina - na spacer chodź . Do małego lasku . O tej porze bardzo ładne kwiatki tam rosną . Śliczne pachną . Powąchasz , nazrywasz ... poczujesz się lepiej .
- Taaa ... - powiedziałam podnosząc się z fotela . Chciałam iść , ale wątpiłam , czy to mi pomoże . Wstałam , nałożyłam swoją jeansową bluzę , ubrałam swoją torbę i czekałam na Katrinę . Katrina zebrała się bardzo szybko . Zeszłyśmy na doł , ubrałyśmy buty i wyszłyśmy . Usłyszałam jak mama Katriny mówi ,,Do widzenia ! " jednak nie odpowiedziałam. Nie wiem , czemu .
*
Bardzo podobało mi się w lesie . Rzeczywiście , było tam bardzo pięknie .
W powietrzu unosił się spokój i harmonia . Wszystkie myśli były czyste i świeże . Cały las pachniał zapachem wszystkich kwiatów połączyonych razem , co daję nieziemski zapach . Na korach drzew spoczywał delikatny mech , którego można by zerwać jednym lekkim pociągnięciem . Na roślinach można było dojrzeć kilka kropel rosy . Trawa była wysoka , w niektórych miejsach niska . Istny raj na ziemi . W takim miejscu człowiek nie może być zły lub smutny . Też się rozjaśniłam . Wąchałam z Katriną kwiaty , bo nie miałyśmy serca ich zrywać . Spacerowałyśmy i podziwiałyśmy piękno tego miesjca . Nagle przed nami ukazał się wielki stos liści .
- Ścigamy się ! Kto ostatni wskoczy na stos ten dureń ! - krzyknęłam i pobiegłam . Katrina pobiegła za mną . Rzuciłam się na sotos . Ale zamiast wylądować na lisciach , wylądowałam ... wpadłam do dziuru . Wskoczyłam na środek stosu , a liście zaczęły wpadać do ogromnej dziury . Z trudem trzymałam się pnia małego drzewka . Katrina jak szalona podbiegła do mnie . Nagle poczułam , że coś mnie wciąga do tej dziury .
- Katrina ! Pomoż ! Pomocy ! Ratunku ! - krzyczałam . Katrina złapała moją ręke i nie zamierzała jej puścić . Katrina krzyczała tak głośno , jak ja . Jednak nikt nas nie słyszał . Coś coraz bardziej mnie wciągało do dziury , a ja kurczowo trzymałam się Katriny . Zauważyłam łzę w oku mojej przyjaciółki . Nagle Katrina zaczęła się zsuwać z trawy coraz bliżej dziury . Pomimo jej starań , nie mogła temu zapobiec . Skończyło się na tym , że obydwie tam wpadłyśmy . Pamiętam tylko , że było ciemno . Nic nie widziałam . Nadal trzymałyśmy się z Katriną . Spadałyśmy i spadałyśmy ... dziura była bardzo głęboka . Byłam pewna , że umrę . Że to koniec . Przy sapdaniu uderzyłam się w głowę o coś twardego i metalowego. Czułam wielki ból . Moja ręka powoli puszczała dłń Katriny . Byłam pewna , że to koniec .
____________________________
Może rozdział jest krótki , ale długo go pisałam . Naprawdę . Do 2.00 w nocy . Jak już zaczęłam pisać , już nie mogłam przestać . Podobało się ? Piszcie w komentarzach swoje opinię .
Liczę też , że dodacie się do obserwatorów . A , i jeszcze : Nad sondą o blogu < zagłosujcie!> jest logo pustej miski . Kliknijcie . Klikajcie codziennie , a ocalicie życie wielu zwierzętom . <3
Może rozdział jest krótki , ale długo go pisałam . Naprawdę . Do 2.00 w nocy . Jak już zaczęłam pisać , już nie mogłam przestać . Podobało się ? Piszcie w komentarzach swoje opinię .
Liczę też , że dodacie się do obserwatorów . A , i jeszcze : Nad sondą o blogu < zagłosujcie!> jest logo pustej miski . Kliknijcie . Klikajcie codziennie , a ocalicie życie wielu zwierzętom . <3




.jpg)