O mnie ...

Moje zdjęcie
Lubię ... dużo rzeczy . Nie lubię ... jeszcze więcej ; p

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Rozdział II

Cześć . Chciałam Was powiadomić kochani o tym , że od środy rzadziej będę pisała notki . No wiecie .. zaczyna się szkoła , problemy . A ja mam całe najbliższe 2 miesiące zawalone kartkówkami , sprawdzianami , testami , egzaminami , pracami klasowymi ... wycieczkami . Notki będą się pojawiać na blogu co jakiś tydzień , w najgorszym wypadku co dwa . Przepraszam Was bardzo . 
  Dziś mam dla Was II rozdział Idealnej . Przepraszam tych , którzy tak długo na niego czekali. Nie miałam weny . Wena jak szalona naszła mnie wczoraj o 23.00 : D Zainspirowała mnie piosenka :
Sylwia Grzeszczak - Tęcza  . Potem jednak posłuchałam piosenek ,, Leć " i ,, Najprzytulnej " a moje palce same pisały . : D Oby tak było częściej . 

                                                      Sylwia Grzeszczak - Tęcza <3
           
                                                          Sylwia Grzeszczak - Leć 
                                                     Sylwia Grzeszczak - Najprzytulniej 


__________________________________


Idealna...

...anioły są wśród nas ... 


Rozdział II 

Mój wzrok cały czas , bez powodu wpatrywał się w przejeżdżające autobusy i samochody . Z żalem przyglądałam się grupkom przyjaciół żartujących z siebie nawzajem . Przechodnie przelotnie spoglądali na mnie . Pewnie myśleli ,,Czemu ona tak tu siedzi ? " , ,,Co jej się stało ? " , ,, Biedna ... "  .
Nie chciałam współczucia . Prędzej czy póniej , los się odwróci . To ja będę musiała komuś współczuć . Co ja opowiadam ? Co za bzdury ... miałam ochotę się rozpoznać . Miałam ochotę wrócić do domu poszukać siebie na starych zdjęcie . Ale przecież tam nie wrócę . Mój świat wcale nie jest kolorowy , jak się wydaje moim koleżankom ze szkoły . Przede mną same czarne drogi ... nawet jeżeli zacznę nowe życie , to wszystko wróci . To będzie mnie męczyło przez .. miliony lat . Nagle , wszytkie plusy mojego życia stały się nieważne , szare . Śnię o innej przyszłości ... To są piekne sny . Sny , które się nigdy nie spełnią . Już wiem ! Będę wredna ! Złośliwa , bezczelna ! Po prostu zła ! Niech inni czują to samo , co ja ! Zawsze to ja obrywałam piaskiem w twarz !Spojrzałam na słońce . Chwyciło moją twarz , zaraz po tym moje całe ciało . Z chmur , które latały dookoła wielkiej jasnej gwiazdy , wyszła tęcza . To dziwne . Przecież nie padało . Przy umiarkowanym wietrze , gdzie myśli było czyste , moje były brudne . Beznadzieja . Mogłam tak siedzieć i myśleć. Ale nie . Szkoda życia na to .
Szybko wstałam z ławki . Szybkim marszem szłam przed siebie . Zachowałam prz tym bardzo kamienną minę , która tym razem nie była udawana . Ludzie patrzyli na mnie z podziwem . Wyglądałam , jak bym wiedziała , czego chcę . Bo to prawda - wiem . Chcę , by inni cierpieli . Nawet mama . Tylko nie ... nie .. Katrina ... Ona kest takim dobrym człowiekiem ! Na co jej to ?! No na co jej to , do cholery ?! Jest świętoszkiem , a inni i tak ją gnębią ! To się nie opłaca . Nie rozumiem jej toku myślenia . No cóż .. ona zawsze była zmodyfikowana . Za to ją kocham . Za jej inność . Że nie jest taka ja inne dziewczyny - szaleją za mną . Wiem , że jestem superowa , ale bez przesady . Doszłam do swojego celu - przystanku autobusowego . Zwykle nie jeżdżę  tym środkiem transporyu , jednak dziś postanowiłam zrobić wyjątek . Moje znużone oczy mętnie przeszywały rozkład jazdy . Wypatrzyłam mój autobus . Na szczęście , powinien być za jakieś 7 minut . Nie lubię siedzieć zbyt długo na brudnej ławce przy przystanku . Postanowiłam postać te nędzne 7 minut. Myślałam nad moim życiem . W powietrzu było czuć speszenie innych ludzi . Czyżby inni czuli to samo co ja ? Czy to tylko wymysły ? Naprawdę mi odbija . Potrzebuję wypoczynku . W wakacje zafunduję sobie 2 tygodniowy pobyt w  pięcio gwiazdkowym hotelu ze spa ! Pomyślałam o mamie . Przecież nie tak dawno namawiałam mamę do znalezienia sobie jakiegoś faceta . Odpowiedziała że ja jej wystarczam , a poza tym jest już za stara . Zmieniła zdanie , widocznie . Przed moimi ozyma znów pokazał się ten ohudny widok . Gwałtownie zamknęłam oczy . Starałam się myśleć o czymś innym . Chciałam myśleć o wyprzedaży w New Yorker'rze . Chciałam , ale nie mogłam . Nie wiem , czemu . Cały czas myślałam o najciemniejszych stronach mojego życia . I o moim szatańskim planie . Chciałam myśleć o niczym . Nie udało się . Z mojego zamyślenia wyrwał mnie dźwięk nadjeżdżającego autobusu . Odetchnęłam z ulgą .Szybko spojrzałam na zegarek w telefonie . Autobus spóźnił się o 3 miuty ! No kurde ! No ale co zrobić ? Wsiadłam do zatłoczonego autobusu . Po zamknięciu drzwi pojazd gwałtownie ruszył  . Prawie się przewróciłam . Od upadku uratowało mnie siedzenie . Niemal rzuciłam się na nie . Oczy wszystkich pasażerów były skierowane na mnie . Uśmiechnęłam się nerwowo . Szybko spuściłam wzrok od moich obserwatorów . Usiadłam na siedzeniu . Siedziałam i spoglądałam przez okno . Widziałam małe domki , w których ogródkach bawiły się te małe i większe dzieci . Widziałam wieżowce i staruszków w oknach , nastolatki myjące okna . Psy pędzące za kotami  . Każdy ma swój kolorowy świat . Ja mam swój kolorowo-czarno-biały . Pod siedeniem wyczułam kulki z papieru . Bardzo mi to przeszkadzało , więc ustąpiłam miesjca jakiejś starszej pani . 
- Dziękuję , skarbie - usłyszałam od pani  , której ustąpiłam miejsca . Jej głos był miły , ciepły , przytulny . Zupełnie jak głos mojej babci ... zmarłej babci  . Nagle do rodziny mi się zachciało  . Uśmiechnęłam się wesoło do starszej pani , po zym udałam się w stronę drzwi .  Postałam chwilę przy drzwiach , jednak nie długo , ponieważ autobus po chwili zatrzymał się na przystanku , gdzie chciałam wysiąść . W podskokach wysiadłam z autobusu . Następnie szybkim marszem szłam do mojego celu . Moje włosy niechlujnie opadały na moje plecy , a ciężka czarna torba skakała na moim ramieniu . Podczas drogi myślałam o ... niczym . Naprawdę . Może to niemożliwe , ale tak było . Dotarłam . Dotarłam do starego , małego domku  . Dach był płaski , co chwila ćwierkały na nim ptaki . Farba schodziła , okna nie były szczelne . Nie pewnie stanęłam przed drzwiami lekko zarośniętymi mchem . Zapukałam szybko . Czułam jak pot spływa po moim ciele . Miałam wrażenie , że jestem czerwona jak burak  . Usłszałam przekręcanie zamka . Po chwili drzwi otworzyły , a w nich stała brązowowłosa dziewczyna . 
- Czego dusza pragnie ? - zapytała ze śmiechem . Katrina zawsze otwierała drzwi i odbierała telefony dziwymi tekstami  . Mówiła np : ,, Słuchaj ja Cię " , ,,Czego Twoja dusza pragnie?" , ,,Jeżeli to mój były - spadaj! " ... Gdy Katrina zobaczyła mnie , od razu z jej twarzy zniknął banan. 
- Co chcesz ? - zapytała z pytającym spojrzeniem .  Przez chwilę nie wiedziałam , co powiedzieć . Bo kilku sekundach postanowiłam powiedzieć jej wszystko wprost . 
- No bo ja chciałam Cię przeprosić ... - wyjęczałam . Oczy katrine zrobiły się tak wielkie , jak monety 5 złotowe . Jej usta delikatnie się otworzyły . 
- Coooo ..  ? -  Katrina naprawdę była zaskoczona . - Ty i przeprosiny .. ? - tym tekstem Katrina mnie zdenerwowała . 
- No weź ! Mam Cię nie przepraszać ? - powiedziałam z lekką ironią 
- Jak chcesz - odpowiedziała mi Katrina bez emocji . Tak jak by ... nasza przyjaźń była dla niej obojętna  . 
- Słuchaj - zaczęłam mówić kamiennym tonem - czy ja coś dla Ciebie znaczę ? Obchodzę Cię ? 
- No pewnie - oznajmiła mi Katrina wzruszając ramionami - przecież Ci to okazuję 
- No właśnie widzię ... - odpowiedziałam z pogardą . Katrina pokręciła chwilę oczami . 
- Donna . Zmęczyła mnie ta rozmowa . Przeprosiny przyjęte . Wejdź  . 
Zdziwiłam się , ale tego nie okazywałam . W duszy się ucieszyłam , że Katrina , nie ja musiałam wypowiedzieć to zdanie . Ale tego też nie okazywałam . 

                                                      *
- Ciężka sprawa . Nie wiem , co powiedzieć - westchnęła Katrina po opowiedzeniu jej całej historii z mamą i moich uczuciach - dam ci porządną radę , kiedy pomyślę . 
Siedziałam na wodnym fotelu mojej przyjaciółki i bezcelowo miętoliłam w rękach jej starego misia z dzieciństwa . Spojrzałam na obrazek wiszący na ścianie Katriny . Przedstawiał on dziewczynę która się topi . Miała przerażoną minę , jak by miała zaraz umrzeć ... chwila , ona zaraz umrze . Fale beztrosko pchały i szturchały ją . 
- Już wiem ! - powiedziała z entuzjazmem Katrina - na spacer chodź . Do małego lasku . O tej porze bardzo ładne kwiatki tam rosną .  Śliczne pachną . Powąchasz , nazrywasz ... poczujesz się lepiej . 
- Taaa ... - powiedziałam podnosząc się z fotela . Chciałam iść , ale wątpiłam , czy to mi pomoże . Wstałam , nałożyłam swoją jeansową bluzę , ubrałam swoją torbę i czekałam na Katrinę . Katrina zebrała się bardzo szybko  . Zeszłyśmy na doł , ubrałyśmy buty i wyszłyśmy . Usłyszałam jak mama Katriny mówi ,,Do widzenia ! " jednak nie odpowiedziałam. Nie wiem , czemu .

                                                            * 

Bardzo podobało mi się w lesie . Rzeczywiście , było tam bardzo pięknie . 
W powietrzu unosił się spokój i harmonia . Wszystkie myśli były czyste i świeże . Cały las pachniał zapachem wszystkich kwiatów  połączyonych razem , co daję nieziemski zapach . Na korach drzew spoczywał delikatny mech , którego można by zerwać jednym lekkim pociągnięciem . Na roślinach można było dojrzeć kilka kropel rosy . Trawa była wysoka , w niektórych miejsach niska . Istny raj na ziemi . W takim miejscu człowiek nie może być zły lub smutny . Też się rozjaśniłam . Wąchałam z Katriną kwiaty , bo nie miałyśmy serca ich zrywać . Spacerowałyśmy i podziwiałyśmy piękno tego miesjca . Nagle przed nami ukazał się wielki stos liści . 
- Ścigamy się ! Kto ostatni wskoczy na stos ten dureń ! - krzyknęłam i pobiegłam . Katrina pobiegła za mną . Rzuciłam się na sotos . Ale zamiast wylądować na lisciach , wylądowałam ... wpadłam do dziuru . Wskoczyłam na środek stosu , a liście zaczęły wpadać do ogromnej dziury . Z trudem trzymałam się pnia małego drzewka . Katrina jak szalona podbiegła do mnie . Nagle poczułam , że coś mnie wciąga do tej dziury . 
- Katrina ! Pomoż ! Pomocy ! Ratunku ! - krzyczałam . Katrina złapała moją ręke i nie zamierzała jej puścić . Katrina krzyczała tak głośno , jak ja . Jednak nikt nas nie słyszał . Coś coraz bardziej mnie wciągało do dziury , a ja kurczowo trzymałam się Katriny . Zauważyłam łzę w oku mojej przyjaciółki . Nagle Katrina zaczęła się zsuwać z trawy coraz bliżej dziury .  Pomimo jej starań , nie mogła temu zapobiec . Skończyło się na tym , że obydwie tam wpadłyśmy . Pamiętam tylko , że było ciemno . Nic nie widziałam . Nadal trzymałyśmy się z Katriną . Spadałyśmy i spadałyśmy ... dziura była bardzo głęboka . Byłam pewna , że umrę . Że to koniec . Przy sapdaniu uderzyłam się w głowę o coś twardego i metalowego. Czułam wielki ból . Moja ręka powoli puszczała dłń Katriny . Byłam pewna , że to koniec . 




____________________________


Może rozdział jest krótki , ale długo go pisałam . Naprawdę . Do 2.00 w nocy . Jak już zaczęłam pisać , już nie mogłam przestać . Podobało się ? Piszcie w komentarzach swoje opinię . 
Liczę też , że dodacie się do obserwatorów . A , i jeszcze : Nad sondą o blogu < zagłosujcie!> jest logo pustej miski . Kliknijcie . Klikajcie codziennie , a ocalicie życie wielu zwierzętom . <3

niedziela, 8 kwietnia 2012

Krótkie Info 2

Ok , teraz na szybko . Chcąc ulepszyć mojego bloga , przeglądałam różne opcje . A przeglądając różne opcje , coś pokręciłam . No np. na Stronie głównej tytuł posta jest fioletowy , a jak się kliknie ,, komentarze " to robi się szary . Coś się też chyba pokręciło ze stronami , choć pewna nie jestem . 
Chciałam też powiadomić Was o zmianie nicka . No niestety , gdy coś robiłam , każde ,,t" napisane czcionką ,, krejzol " zmieniało się na ,,m" . Chciałam sobie dać inny nick napisany wymienioną czcionką , jednak wyskakiwał mi błąd . Więc na razie mam nick : Alphene.
Przepraszam , ale może Wam trochę przeszkadzać fioletowe ,, wyświetl mój pełny profil " , fioletowy tytuł posta na stronie głównej , ale naprawdę : nie wiem , jak mam to naprawić . Przeglądałam opcje zaawansowane , ale nic się nie robiło . Bardzo Was przepraszam - bądźcie cierpliwi . Pracuję nad tym . 
Nie liczcie na to , że naprawię to w godzinę , ponieważ mam ważniejsze i ciekawsze rzeczy do wykonania . Jeszcze raz bardzo przepraszam . Jeżeli ktoś bardzo dobrze zna się na blogowaniu i mógłby mi pomóc w moim problemie , to niech wejdzie w zakładkę ,, Kontakt " i napiszę w mój wymieniony mail . Ostatni raz , bardzo przepraszam . Z czasem wszystko wróci do normy . 


Pzdr , Alphene .



sobota, 7 kwietnia 2012

Informacja + życzenia



Mam złe wieści . Dla niektórych , pewnie znakomite , ale dla tych , co lubili moje opowiadanie , nie . 
Ostatnio dostałam kilka e-maili , jak również było kilka komentarzy , iż pomimo tego , że moja książka jest pisana ,, po mistrzowsku " nie jest wciągająca . Naprawdę , pochlebia mi , że waszym zdaniem moja książka jest pisana po mistrzowsku , jednak bardzo martwi mnie to , że wciągająca nie jest. Mi zależy głównie na tym , by moje opowiadania były wciągające , nie ... nudne . Wolę już , żeby książka Was zaciekawiała , nie nudziła . Już wolę pisać gorzej ... ważne , by Wam się podobało . Książka nie wciągająca nie jest dobrą książką . Co prawda , ,, Idealna " już ma kilkanaście rozdziałów , co mam zamiar opublikować , jednak nie mam zamiaru skończyć jej źle . Dodam jeszcze kilka rozdziałów , jeżli nadal będę nie wciągające , przerwę pisanie bloga i książki . Wezmę się za następną książkę , na którą będę miała zamiar poświęcić więcej czasu . Chciałabym , by fabuła była ciekawa - na tym się skupię . Mojej uwadze umknie dobieranie słów , opisów itp. No cóż .. to tyle . 
Aaaa ! I jeszcze jedno :

Wesołych świąt !
Życzę Wam kochani , spełnienia marzeń , pomyślności , zdrowia , bogactwa ... banana na twarzy , dobrych stopni w szkole . No i ... żeby moja książka Wam się podobała xDD

piątek, 6 kwietnia 2012

Rozdział I


Idealna 
... anioły są wśród nas ...

Rozdział I 

- Dobrze smarkacze - wsłuchałam sie w zimny głos chemiczki - otwieramy zeszyty i zapisujemy . Dnia 16 czerwca ... 
- Proszę Pani - podniosłam ręke - nie mam zeszytu . Zapomniałam wziąśc z domu .
- Trudno . Dostajesz nieprzygotowanie . Wpiszę tuż po lekcji . Informację masz zapisać , nie obchodzi mnie , gdzie - odpwiedziała nauczycielka bez patrzenia na mnie - dnia 17 czerwca odbędzie się sprawdzian z tego , co tłumaczyłam dzisiaj . Radzę poćwiczyć w domu , ponieważ na następnej lekcji zaczynamy nowy temat . Rozumiemy się wszscy? Cieszę się .
Zadzwonił dzwonek na przerwe. Wszyscy w pośpiechy wybiegli z klasy . Ja z nimi . Po odstawieniu plecaka pod salą , w której miało odbyć się kolejne 45 minut męczarni , poszłam razem z Katriną do naszych szafek , by wziąść książki i zeszyty potrzebne na następna lekcję . 
- Ta babka jest okropna ... - wyżaliłam się Katrinie - przecież jej postępowanie nie jest fair ! 
- Hmm ... - Moja przyjaciółka popadła w stan zamyślenia - jak tak się zastanowić to ... hmm ... właściwie to ... jej postępowanie jest ... właściwe . Widzisz .. obowiązkiem nauczyciela jest uczenie oraz wstawianie uwag osobą nie uważającym na lekcji . A Muffin* spełnia te wymagania . Cóż ... ja słuchałam , co babka mówi i rozumiem . Ty nie słuchałaś i nie rozumiesz . Nie uważałaś , więc Muffin postawła Ci jedynkę . Jest normalnym nauczycielem . I tyle ...
Zdenerwowała mnie wypowiedź Katriny . Jako najlepsza przyjaciółka powinna być po mojej stronie , nie jakiejś facetki . Na dodatek oskarżyła mnie o nie słuchanie .... ! No , fakt , tym razem nie słuchałam , ale kiedy słucham , to i tak nic nie rozumiem. Muffin źle tłumaczy . I tyle. 
- Coś Cię boli .... - odpyskowałam do Katriny i przyspieszyłam kroku . Katrina szła za mną w normalnym tępie .Gdy już chciałam przekręcić klucz w zamku szafki  , jakieś ręce mocno mnie pchnęły . Uderzyłam czołem o szafkę , a mój ból był nie do określenia . Ręce były zimne , a ich dotyk był bardzo ... kobiecy . Przyklęknęłam na podłogę , zostawiając klucz w zamku . Złapałam się za czoło , ale do nic nie dawało . Zacisnęłam zęby i zrobiłam kwaśną minę . Obok mnie przyklęknęła Katrina podając mi pudełko z mokrymi husteczkami  z jej szafki . Wzięłam sobie z cztery i zaczęłam je wcierać w czoło . 
- Wszystko w porządku ? - zatroszczyła się Katrina . Wstałam z podłogi , opierając się o nią . Wyjęłam te durne książki i już miałam iść w stronę sali lekcyjnej , gdy Katrina powtórzyła pytanie :
- Donna , wszystko dobrze ? Czemu nic nie mówisz ? 
- Straciłam ochotę na rozmowę z Tobą  - odpowiedziałam starając się zachować zimny ton i kamienną minę  
- Czemu ? - Katrina była zdziwiona - przecież nic Ci nie zrobiłam !
- Nie zrobiłaś !? Nie no , ja nie mogę ! Pchniesz mnie na szafkę , a ty mówisz , że nic nie zrobiłaś ! Prawdziwa przyjaciółka tak nie robi ! Ja Cię nigdy na nic nie pcham ! - To zdanie nie wyszło mi najlepiej . Mogłam je sformułować inaczej ... 
- Yyyyy ....? Ja Cię nigdzie nie pchnęłam ! Sama sie poślizgnęłaś ! Cholera , obwiniasz mnie za Twoje durne poślizgnięcie?! To już przesada ! Przecież dobrze wiesz , że ja nigdy nie zrobiłam , nie robię i nie zrobię Ci żadnej krzywdy ! Kobieto , nie możesz obwiniać wszystkich dookoła za jakiś głupi przypadek ! - Katrina przeszła samą siebie . 
- Nic nie dzieje się przypadkiem - wyrecytowałam jednym tchem beznadziejną i starą kwiestię z filmu. 
- Wiesz co ? Jesteś zołzą ! I tyle !
- Weź zejdź mi z oczu ! Spiżdżaj ! - rzuciłam w stronę Katriny sprawiając jej przykrość swoją wypowiedzią . Odwróciła sie na pięcie i ... odeszła . Pff . Delikatnie wysunęłam z kieszeni dotykowy telefon , by spojrzeć na godzinę . Była długa przerwa . Jeszcze 15 minut. Nie wiedząc , jak spędzić te nędzne 15 minut , wzięłam te durne książki  i schowałam do plecaka . Następnie usiadłam sobie na parapecie . Moje nogi wisiały , a ja machałam nimi jak dziecko . Ciepło promienie słoneczne opadały na moja twarz . Odwróciłam sie w stronę ciepłej gwiazdy . Widziałam , jak ptaki lecą kluczem , są jednością . Chmury przypominały różne kształyty , a niżej widziałam gromadkę przedszkolaków bawiących się na placu zabaw. Pomyślałam o Katrinie . Czy ona aby napewno jest prawdziwą przyjaciółką ? By się obrażać o takie coś ? Ale z drugiej strony ona chce mi pomóc ... może ja rzeczywiście sama się poslizgnęłam ? Nie ... przecież czułam , jak jakieś dłonie mnie pchały . Nie wiem . Napewno jest logiczne wytłumaczenie tego zajścia . Trzeba po prostu pomyśleć . Z myślenia nie byłam najlepsza , więc postanowiłam zostawić to Katrinie . Ale ... skąd mam pewność , że Katrina będzie o tym myślała ? Przecież ona może mieć na to wylane .. z resztą - też bym miała . Skoro miałabym na jej miesjcu wylane ,  to czemu teraz nie mogę mieć ? Chwila. Przecież mogę . Spoko . Mam to gdzieś . Czysty przypadek . I o co tyle zamieszania ? Postanowiłam o tym nie myśleć . Usiadłam przy swoim plecaku i popijałam ,, Frugo " . Nudziło mi się ,  a na przerwach nigdy się nie nudzę ! Przy drzwiach do damsiej toalety zobaczyłam grupkę dziewczyn z mojej klasy . Cóż , co prawda nie były na moim poziome < miały włosy spięte po prostu w luźny kok , wysokie kitki , chodziły w bluzkach z nadrukami i dziwnymi napisami , nie malowały się , były blade > , postanowiłam z kimś spędzić reszte dnia w szkole . Wesoło podeszłam do dziewczyn , uśmiechnęłam sie wesoło , pstryknęłam palcami i powiedziałam z radością w głosie ,, Siema dziewczyny!" . Wszystkie odwzajemniły mój uśmiech . Spędziłam z nimi resztę  przerwy . Gadałyśmy , plotkowałyśmy ... i w zasadzie tyle . 
Pozostałe lekcje mijały dosyć szybko , ponieważ nie zajmowałam sie uczonym przedmiotem , tylko odrabiałam pracę domową zadaną na wczoraj . Po wyjściu ze szkoły od razu poszłam do domu . Wracałam z moimi ,, koleżankami z przerwy " . Po drodze widziałam , jak Katrina wsiada do autobusu . Po dojściu do domu pożegnałam sie z dziewczynami buziaczkami w policzek . Nacisnęłam na klamkę do domu . Drzwi były otwarte . 
- Mamo ! Już jestem ! Drzwi się zamyka ! - krzyknęłam po wejściu do domu . Zamknęłam drzwi na klucz , po czym rzuciłam go na parapet . Po zdjęciu butów , wyruszyłam na poszukiwania mamy . 
- Mamo ! - wołałam rzucając swój plecak szkolny na kanapę - mamo ! Do jasnej cholery , mamo , gdzie jesteś !? 
Nikt się nie odzywał . Przeszłam salon i kuchnię z przepuszczeniami , iż mama wyszła do sklepu i zostawiła mi kartkę . Nic nie było . Byłam w łazience , na balkonie . Zrezygnowana weszłan na górę . Wiedziałam że mamy nie ma , ale chodziłam po pokojach górych , by dokończyć to swoje dochodzenie .
- Mamo ... - wołałam cicho . Gdy wszystkie pokoje były przeszukane , weszłam do sypialni mamy. ,, Pewnie śpi" - pomyślałam . Myliłam się . Weszłam do sypialni i..stałam w miejsuc. Zamurowało mnie . Totalnie . Naprawdę . Zobaczyłam widok , którego nikt by nigdy nie chciał zobaczyć . 
- O Boże ! - wrzasnęłam . Nie mogłam się powstrzymać ... Zobaczyłam ... zobaczyłam ... na podłodze ... leżała kołdra i .. ubrania .. mamy i ... kogoś innego . Na łóżku ... leżała ... mama ! I ... jakiś facet . Byli nadzy . Mama leżała na tym gościu i ... nie no .. nie mogę . Nie będę dokładnie opisywać tej pozycji . 
-  O Jezu ... - jęknęłam  . Chyba nikt by nie chciał zobaczyć swojej mamy podczas .. współżycia .. z jakimś facetem ...  
- Skarbie .. - zaczęła mama . - .. to nie tak ... 
- A jak ! Cholera , mamo , porąbało Cię ?! Nie no ... Co to ma do jasnej anielki być ?! Mamo , coś Cię chyba boli ! No nie ... - straciłam kontrolę nad sobą . Zbiegłam pędem po schodach . Szybko wzięłam z plecaka telefon , bluzę i portfel . Odszukałam gdzieś rzucone klucze od domu . Szybko spojrzałam na kalendarz wiszący na ścianie . Był 4 czerwca . Szybko wzięłam torbę wiszącą na wieszaku.  Schowałam w nią portfel . Szybko ubrałam buty i bluzę . Włożyłam telefon do kieszeni . Migiem otworzyłam i zamknęłam drzwi . Zaczęłam uciekać . Biec , biec , biec ... nie wiedziałam gdzie . Nogi mi się plątały , wiatr rozwiewał moje włosy , ograniczające mi pole widzenia , ciężka , czarna torba podskakiwała na moim ramieniu obijając się o moje biodro . Nagle się zatrzymałam i usiadłam na lekko wilgotnej ławce . Popatrzyłam na słońce . Było jeszcze wysoko , a jego promienie raziły mnie  w oczy więc szybko odwróciłam głowę . Wysunęłam z kieszeni spodni moją komórkę . Była 14.56 . Nie wiedziałam , gdzie mam iść . 




* Muffin - przezwisko nauczycielki od chemii

czwartek, 5 kwietnia 2012

Prolog .


Idealna..
..anioły są wśród nas...


Prolog 

________________________________________


- By nigdy mi Cię nie zabrakło - powiedział i delikatnie nałożył naszyjnik , który odbijał światło zachodzącego słońca na chudą i bladą jak ściana szyję swojej ukochanej. Nagle , w niespodziewanym momencie ich usta zaczęły zbliżać się do pacałunku . Chłopak już zamykał oczy , gdy jego ukochana postawiła opór :
- nie , nie - zaczęła , a w jej oku można było dojżeć łzę -nie mogę .
Jego czekoladowe oczy wpoiły się w jej oczy i oczekiwały wyjaśnień . 
- Bo ja ... 


____________________________________________

Mosiężne ręce zamknęły lekturę.. Została zamknięta z taką siłą , że aż musiałam przymrużyć oczy a moje włosy niedbale opadły na moje plecy.
- Czytamy sobie romansidła , co ? - usłyszałam diabelski głos . Od razu przeszła mnie ochota na otwieranie oczu.. Jednak coś we mnie kazało mi otworzyć . Delikatnie , z przerażaniem zaczęłam otwierać moje powieki . Gdy już w pełni były otwarte , mrugnęłam szybko nimi chyba z dziesięć razy. Zobaczyłam chemiczkę. Szybko zrobiłam bezbroną mine niewiniątka.
- Idealnie - rzuciła i wróciła do swojego biurka na którym panował idealny porządek.. Mętne oczy nauczycielki przesuwały się po dzienniku.
- Nasza miss , Donna Kalinette ! Do tablicy ! 
Niepewnie podeszłam do tablicy.
- Dobrze . Napiszesz mi to samo , co przed chwilą tłumaczyłam , gdy Ty byłaś zapatrzona w litery swojej książeczki. No dobra ... - zamyśliła się - napisz mi proszę , panienko - przemierzyła mnie lodowatym wzrokiem -  napisz mi równanie reakcji chlorku cynku z zasadą sodową . 
Zamurowała mnie . 
- Słucham? - rzekłam , by mieć więcej czasu na namyślenie się . 
-  Napisz mi równanie reakcji chlorku cynku z zasadą sodową - powtórzyła nauczycielka tracąc cierpliwość . Niepewnie odwróciłam sie do klasy , by mi choć trochę pomogli . Wypatrzyłam Katrinę. Spojarzałam na nią oczkami bezbronnego psiaczka. Katrina tylko uśmiechnęła się diabelsko i rozłożyła ręce . Wiedziałam , o co jej chodzi . Chciała , żebym stała się bardziej ,, samodzielna " . Szybko pokazałam jej środkowy palec . Na szczęście moja dręczycielka go nie zauważyła . 
Moje oczy wypatrzyły Jacka . Gapiłam się na niego przez dobre parę sekund . Nie spojrzał na mnie , nawet nie widzał , że przeszywam go wzrokiem . Plotkował z Łukaszem , więc pewne sam nic nie wiedział . 
- No proszę - w oczach chemiczki zauważyłam poczucie zwycięstwa . 
- CHOLERA ! - wrzasnęłam na całą klasę . Po chwili uświadomiłam sobie , że wykrzyczałam moją myśl . Opuściłam głowę , odłożyłam kredę , a moje usta cichutko wyćwierczały : nie wiem ... 
- Słucham ? Nie słyszałam , powiedz prosze głośniej - wiedziałam , że ona robi to specjalnie .
- Nie wiem ! - odpowiedziałam o wiele pewniej . 
- Dostajesz jedynkę - powiedziała , a raczej ryknęła nauczycielka . Gdy wpisywała mi tą cholerną jedynę , widziałam na jej twarzy uśmiech . Wróciłam do swojej ławki , gdzie czekała na mnie Katrina 
- Przykro mi! - szępnęła mi do ucha . Nie odpowiedziałam . Nie miałam ochoty na rozmowę z nią . Postanowiłam przez resztę lekcji uważać na to , co mówi ten diabeł wcielony , zwany nauczycielem .